Terminale i LINUX w szkołach w Jaworznie!



Terminale dostarczane przez firmę ABA są instalowane w szkołach w Jaworznie!

   Nasza firma współpracując od lat z Urzędem Miejskim w Jaworznie wielokrotnie udowodniła, że dostarcza rozwiązania znakomicie wspierające rozwiązania wykorzystujące Wolne i Otwarte Oprogramowanie.
   Terminale najnowszej generacji wykorzystujące procesor INTEL ATOM Dual Core 1,6 GHz znalazły kolejne zastosowanie w szkolnych pracowniach komputerowych. Znaczna moc obliczeniowa umożliwia uczniom swobodne korzystanie z programów graficznych, zaś centralne zarządzanie znacznie ułatwia nauczycielom przygotowywanie zajęć i efektywne wykorzystywanie pracowni. Terminale oczywiście pracują bezgłośnie i nie zajmują wiele miejsca, co zapewnia dzieciom i nauczycielowi odpowiednie warunki  pracy.
    Niskie koszty zakupu oraz eksploatacji (o wiele mniejsze, niż w przypadku zwykłych komputerów PC zużycie prądu) to wymierne oszczędności dla szkoły. Jak widać na fotografii, terminale oszczędają także przestrzeń na stoliku i są umieszczone na małej półeczce pod jego blatem.

    Całość pracowni zrealizowano w oparciu o projekt LTSP ( www.ltsp.org ), dzięki czemu nauczyciel ma pełną kontrolę nad tym, jak oprogramowanie wykorzystują na swych stanowiskach (terminalach) uczniowie. O tym, jak to ułatwia pracę i panowanie nad klasą nie trzeba chyba przekonywać żadnego nauczyciela. Odpowiednie obrazy oprogramowania wykorzystywanego przez terminale mogą być wcześniej przygotowane na serwerze LTSP i zmiana profilu pracowni jest możliwa w ciągu kilku minut np. w czasie krótkiej przerwy można zmienić pracownię do nauki informatyki w pracownię ilustrującę lekcję biologii. Całość systemu została przygotowana przez entuzjastów komputeryzacji z Jaworzna przy wydatnej współpracy i poparciu ze strony Urzędu Miasta Jaworzno.

A więc można - można!


A mniej więcej rok temu Przemysław Adam Śmiejek na stronie http://wiki.alrauna.org/index.php/Informatyka:Spis
opublikował tekst "Wolne oprogramowanie nie do szkół". Jako praktykujący nauczyciel (szkolny i akademicki) nie zgadzam się z argumentami Autora.
Pan Śmiejek pisze:
Najważniejsze pytanie, jakie sobie należy zadać, brzmi: Czy szkoła powinna być oderwana od życia? Przecież nasi wychowankowie niedługo pójdą do pracy i spotkają się z prawdziwymi problemami w prawdziwym świecie biznesu. Czy dlatego, że nauczyciel miał ideologiczne zapędy, uczeń ma być później poszkodowany?
Przypomina mi to historię z moich czasów studenckich, gdy obowiązkowa była nauka korzystania z 7 cyfrowych tablic logarytmicznych oraz arytmometru mechanicznego na korbkę popularnie zwanego "kręciołkiem". W sumie wydawało się to być całkiem rozsądne, bo tak zwany "biznes" (Biura Projektowe) tak właśnie wówczas pracował. Niestety, jakić nieodpowiedzialny człowiek wymyślił w czasie moich studiów kalkulator elektroniczny i cały sens procesu dydaktycznego diabli wzięli. Nigdy nie użyłem nabytych umiejętności w kręceniu korbą arytmometru!

Drogi Panie Przemysławie - proszę pamiętać, że uczeń I klasy gimnazjum wejdzie w życie zawodowe po około 10 latach! (trzy lata gimnazjum, kolejne trzy liceum i studia). Nauka praktycznego wykorzystywania dzisiejszych technologii będzie mało przydatna za 10 lat. Technologia Wiki, którą Pan wykorzystuje na swojej stronie ma niespełna 9 lat - a HTTP i HTML dopiero 19 lat! 17 lat temu na Świecie było 200 serwerów WWW. Mam więc pytanie - czy uznałby Pan za stosowne, aby uczyć w szkole w 1993 r. podstaw HTML? A MS Internet Explorer powstał dopiero w 1995 r. jako klon NCSA Mosaic...

Otóż wcale nie jestem pewien, czy dzisiejsi uczniowie gimnazjów pójdą do biur, w których będzie królować MS Windows i MS Office, tym bardziej, że firma Microsoft aż do 1995 r. nie uznawała istnienia TCP/IP. A jakie jest jej stanowisko dziś? Proszę nie mieć złudzeń - niebieskie "e" na pulpicie nie pozostanie na zawsze symbolem Internetu (pisał Pan to rok temu - a już widać tu spore zmiany!). Proszę pamiętać - kształcić należy dla jutra - nie na dziś.  Na tu i teraz wystarczą  proste, kilkudniowe kursy, których na rynku dostatek.

Ponieważ jestem pewnie nieco starszy od Pana (i stażem nauczycielskim i wiekiem) pozwolę sobie Panu przypomnieć powiedzenie przypisywane Plutarchowi:
Umysł nie jest naczyniem, które należy napełnić lecz zarzewiem, które należy rozniecić
Pisze Pan: - nowe, nieznane odstrasza. Chwileczkę - to znaczy, że mamy nauczać rzeczy znanych, bo ich się nie boimy? Mnie zawsze się wydawało, że cały system edukacji powinien być nakierowany na naukę rzeczy nowych i nieznanych - a nie być treningiem określonych, automatycznie uruchamianych zachowań. Musztra wojskowa jest dobra w wojsku. Noblista J.J.Thomson (1906 - odkrycie elektronu) nie miał pojęcia, do czego to maleństwo się może przydać - a dziś stoi na nim cały Świat.

Tyle ideologii - a teraz do szczegółów, które Pan podnosi:
Pisze Pan: - kto to zrobi i za ile? Przecież nie nauczyciel, który nie ma na to czasu ani kwalifikacji.
Właściwie w tym miejscu można by zamknąć dyskusję. Istotą zawodu nauczyciela jest absolutna konieczność ciągłego podnoszenia swych kwalifikacji - bo Świat nie stoi w miejscu. Pracowałem na pewnej uczelni w Instytucie Fizyki i niektórzy pracownicy przez 20 lat powtarzali ten sam wykład!  Studenci oczywiście są sprytni - a więc "gotowce" także przechodziły z roku na rok. A czy przez te 20 lat nic interesującego w fizyce się nie wydarzyło? Bzdura! Ale pracownicy "nie mieli czasu" się douczyć i usprawiedliwiali się twierdząc, że "poziom dzisiejszych studentów jest tak niski, że i tak nie zrozumieją". No i trwała fikcja - nauczyciele (akademiccy) udawali, że uczą, a studenci, że się uczą. Byle do zaliczenia i do egzaminu. Czy naprawdę o to chodzi w dydaktyce?
Wydaje mi się, że Pańska opinia bierze się głównie z traktowania systemu LINUX tak jak traktuje Pan MS Windows. Znając Pana pozycję w "Światku Linuksowym" bardzo mnie dziwi, że nie zauważa Pan oczywistego faktu. Otóż MS Windows od początku był przeznaczony dla przeciętnego użytkownika i opracowany zgodnie z regułą "Market Driven". Nie można zakładać wiedzy specjalistycznej u przeciętnego użytkownika domowego (który będzie także jego administratorem) - a więc system trzeba przed nim zabezpieczyć! W Linuksie obowiązuje stara, Uniksowa reguła: "root wie co robi, a więc może wszystko". To root jest odpowiedzialny bezproblemową pracę użytkowników - tak było w dużych systemach Uniksowych i tak pozostało w Linuksie. Pisze Pan, że do UBUNTU nie ma i nie będzie paczek GIMPa 2.4  - a ja dziś widzę na gimp.org apt-get dla wersji 2.6. Broni się Pan przed instalacją nowego systemu - a czy wszystkie programy dla Windows 7 pracują na MS Windows 95?
Pisze Pan o problemach z pamięcią - a dlaczego (tak jak np. Jaworzno) nie wprowadzi Pan terminali graficznych? Jednolite środowisko, centralne zarządzanie - no i nie płaci Pan za licencje dostępowe oraz rozszerzenia pamięci do każdego komputera uczniowskiego? A przecież jest rdesktop - i problemów z dostępem do Windowsów nie ma.
Główną zaletą Linuksa w porównaniu z MS Windows jest możliwość otwarcia uczniom oczu na wewnętrzną budowę oprogramowania. MS Windows (i to na lepszym komputerze niż w szkole) wielu uczniów ma w domu (wiem, pracuję w dużym mieście) i czasem aż litość bierze, jak uczniowie niędzy sobą  śmieją się z wysiłków nauczycieli usiłujących ich "uczyć Windowsa i Offica z Internetem". Uczniowie naprawdę chcą czegoś nowego się nauczyć - dopóki szkoła ich tego skutecznie nie oduczy. Linux jest dydaktyczną szansą dla szkół - bo może ukazać uczniom inny, nieznany świat. A odkrywanie nowych światów to przywilej (i powinność) młodości. Wielu z nich może zapłonąć "żywym ogniem" - trzeba się tylko o to postarać.

z serdecznymi pozdrowieniami

dr Tomasz Barbaszewski